POMORSKA Fundacja Rottka. Dla większości organizacja ratująca (raz lepiej raz gorzej) bezdomne rottweilery, zbierająca co chwilę pieniądze na ich utrzymanie. Składająca się z kilku osób oraz profili na FB, strony internetowej i forum. Fundacja, czyli miejsce gdzie można zadzwonić aby zgłosić, oddać bezdomnego psa lub chcąc go adoptować. Do tego jeszcze jakaś pomoc pogryzionym, ale nie wszyscy wiedzą o co chodzi.

Tak większość z Was widzi naszą pracę. A jak jest w rzeczywistości?
W rzeczywistości wygląda to nieco bardziej złożenie. Chcemy Wam trochę przybliżyć naszą pracę w praktyce, od tak zwanej kuchni.

cropped-logo-ROTTKA.jpg

Tworzymy 7 osobowy zespół, w którym każdy ma przydzieloną swoją rolę. Działamy na terenie całej Polski. Naszą pracę wspomagają wolontariusze. W sprawach wymagających podjęcia natychmiastowych działań, przystępujemy do pracy wszyscy lub kto może, bez względu na rolę.

Właśnie, a jakie są to działania? Jeśli jesteście ciekawi – zapraszamy do dalszej lektury.

Praca (charytatywna), w którą angażujemy każdą wolną chwilę to:

  • odbieranie telefonów w sprawach adopcji,
  • odbieranie telefonów ze zgłoszeniem/oddaniem psa do adopcji,
  • przyjmowanie zgłoszeń dotyczących interwencji w sprawach poszkodowanych psów,
  • dziesiątki, a czasem setki maili w różnych sprawach dziennie do przeczytania, posegregowania i odpowiedzi,
  • logistyka przyjęcia psa pod opiekę fundacji (organizacja miejsca pobytu, transportu),
  • obserwacja behawioralna i diagnostyka weterynaryjna, konsultacje, współpraca ze specjalistami,
  • leczenie i profilaktyka chorobowa, związane z tym wyjazdy do lekarzy i specjalistów, czasem tylko kilkadziesiąt, a bywa, że i kilkaset kilometrów,
  • opisy psów zawierające informacje dla przyszłych opiekunów, aktualizacja opisów,
  • redagowanie tekstów z ogłoszeniami adopcyjnymi i umieszczanie tych ogłoszeń na różnych portalach internetowych,
  • adopcje wirtualne,
  • rozmowy przedadopcyjne, przeprowadzanie ankiet oraz wizyt przedadopcyjnych (często związane z kilkugodzinnymi wyjazdami),
  • sporządzenie umów adopcyjnych i wolontariatu,
  • logistyka oddania psa do adopcji (organizacja transportu, podpisanie umowy),
  • porady poadopcyjne dla nowych opiekunów psa,
  • prowadzenie aukcji charytatywnych,
  • zamówienia i dbanie o dostawę na czas rzeczy niezbędnych dla psów będących pod naszą opieką (karmy, leki suplementy, akcesoria),
  • organizowanie bazarków rzeczowych, z których dochód przekazujemy na utrzymanie psów (zbiórka fantów do licytacji, fotografie, opisy, wysyłki, rozliczenie),
  • prowadzenie strony internetowej, profili na FB, w innych mediach społecznościowych oraz forum, wszelkie aktualizacje, grafiki, koordynacja prac IT,
  • obsługa korespondencji wychodzącej i przychodzącej (na obecną chwilę od początku roku kilkaset pozycji przypadających na każdą z nich),
  • przygotowywanie i opis dokumentacji księgowej, prowadzenie rozliczeń, współpraca z księgową (co miesiąc),
  • przygotowywanie obowiązkowych corocznych sprawozdań i raportów, do KRS-u, do US-u, do GUS-u (czy ktoś wiedział, że i tam się trzeba co roku obowiązkowo sprawozdawać na specjalnym druku?!, cudownie, że już można on-line), Ministerstwa Środowiska, a w razie potrzeby innych urzędów).

Czy to wszystko? Otóż nie, to są podstawowe działania.

Oprócz tego prowadzimy jeszcze sklep charytatywny z karmami, suplementami, zabawkami i akcesoriami dla zwierząt, z którego dochód przeznaczamy na cele statutowe.

 

www.zwierzakom.pl

Wymaga to między innymi:

  • prowadzenia odrębnej strony internetowej i profilu na FB,
  • kontaktów z dystrybutorami,
  • negocjacji,
  • tworzenia opisów i wprowadzania towarów do sklepu,
  • rozmów z klientami,
  • wysyłek kurierskich,
  • pakowania paczek,
  • rozliczeń,
  • wystawiania faktur i kontrolowania zapłaty za towar,
  • spełniania wszystkich wymogów nakładanych na fundacje prowadzące działalność gospodarczą .

To może teraz już wszytko? Jeszcze nie.

W ramach fundacji działamy również w obszarze dotyczącym pogryzień, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci.

PFR_logo_czerwone_male_RGB

A cóż to oznacza w praktyce?

Pomagamy osobom po wypadkach pogryzienia przez zwierzęta oraz promujemy profilaktykę, zwłaszcza wśród dzieci, jak unikać pogryzienia. To okazjonalne wizyty w placówkach przedszkolnych szkolnych, to  kolejne godziny rozmów telefonicznych i koordynacja działań mająca na celu zorganizowanie:

  • interwencji,
  • pomocy prawnej,
  • współpracy z gminami,
  • pomocy psychologa,
  • pomocy dla konkretnych ofiar pogryzień będących pod naszą opieką, obecnie większość działań przypada na pomoc pani Katarzynie Kozłowskiej pogryzionej przez 3 psy w Nowej Wsi w styczniu b.r. oraz incydentalnie pojedynczym osobom.Obecnie to koordynowanie CAŁOŚCI działań lub pomoc w nich, zwłaszcza tych, których nie rozlicza NFZ, czyli tak z … 80% wliczając w to rehabilitację, organizację opieki psychologicznej, zakup leków, maści, rozliczanie wszystkich kosztów, dziesiątki wysyłanych i odbieranych  maili i korespondencji w formie tradycyjnej w każdym miesiącu, wyszukiwanie specjalistycznych preparatów i nowatorskich terapii, konsultacje i logistyka kolejnych kroków w leczeniu, stały kontakt z ofiarą pogryzienia). A wszystko to obarczone tragedią i ludzi, i psów, ogromnie obciążające psychicznie.

Coś jeszcze? Tak.

certyfikatNasz zespół cały czas poszerza kwalifikacje biorąc udział w kursach, szkoleniach, seminariach i konferencjach. Tak z zakresu szeroko pojętej kynologii, uwzględniając żywienie i dietetykę zwierząt, jak i działań niezbędnych do zarządzania organizacją, prowadzenia i pozyskiwania finansów, pomocy kryzysowej, działalności podmiotów ekonomii społecznej, współpracy z biznesem i wielu innych.

W ciągu roku kilkukrotnie bierzemy udział w targach, wystawach, akcjach happeningowych, wydarzeniach sportowych czy piknikach rodzinnych itp., aby przybliżyć działania naszej fundacji na rzecz rasy rottweiler oraz problem porzuceń psów i profilaktyki przeciw pogryzieniom. Na te i inne okoliczności przygotowujemy materiały reklamowe, prezentacje czy pogadanki, zależnie od wydarzenia, w którym uczestniczymy.

To chyba wszystko… Nie!

oko

Poza tym wszystkim, o czym wspomnieliśmy do tej pory, musimy prowadzić (i prowadzimy!) dokumentację naszych działań. Wszystko rozliczamy z księgową. Opisujemy dokumenty. Następnie przedstawiamy opinii publicznej sprawozdania i raporty z naszych działań. Czasami znajdzie się ktoś życzliwy i zakwestionuje naszą uczciwość, czy prawidłowość prowadzenia działań zgłaszając nas m.in. do US-u, ZUS-u, PIP-u, Sądu, Ministerstwa, Powiatowego Lekarza Weterynarii. Wtedy musimy i na to znaleźć czas poddając się kontroli, która zawsze wypadała pozytywnie… choć kosztem psów i zaburzała nasze stałe działania. Bo czas ten musieliśmy poświęcać na wyjaśnienia, zamiast na realną pomoc naszym podopiecznym. Trzeba było zwalniać się z pracy, iść do sądu na rozprawę, do powiatowego weterynarza na przesłuchanie, kompletować dokumenty, przedstawiać raporty. Do tego potrzeba „porządku w papierach”, czasu i stalowych nerwów.

No to już. Akurat!

Tak się złożyło, ze w obszarze części naszej działalności funkcjonuje również inna fundacja o bardzo podobnej nazwie, i chyba podobnych celach, lecz kompletnie innych metodach w ich osiąganiu. krakowskaNiestety dla nas, często jesteśmy myleni, co skutkuje tym, że zgłaszają się do nas wierzyciele oraz osoby pokrzywdzone, czy z roszczeniami. Wtedy również musimy odrywać się od naszych działań, poświęcając czas na wyjaśnienia nieporozumień, a nawet publikację sprostowań.


To z grubsza zarys naszej codzienności w Fundacji.

Czy jesteśmy idealni? Oczywiście, że nie! Jednak staramy się rzetelnie wykonywać nasze obowiązki, których się dobrowolnie podjęliśmy, czerpiemy z naszych doświadczeń, by działać coraz lepiej i skuteczniej.

Czy jesteśmy nieomylni? Oczywiście, że nie! Ale staramy się każdą decyzję podejmować kierując się nie tylko sercem, ale wiedzą i rozsądkiem, korzystając jeśli trzeba z pomocy specjalistów. Jeśli zdarzą się pomyłki, wyciągamy z nich wnioski na przyszłość.

Czy bywamy kontrowersyjni? Tak, ponieważ nasze decyzje nie zawsze są popularne. A obszar, w jakim działamy, także budzi wątpliwości wśród odbiorców. Mimo lat naszej pracy wiele osób nadal niesłusznie uważa rottweilery za krwiożercze bestie, a temat pogryzień stanowi tabu i jest z trudem podejmowany, tak przez media, jak i samych zainteresowanych. Mimo wszelkich przeciwności trwamy dalej nie poddając się ciężkim chwilom. Czasami kosztuje nas to ogrom wyrzeczeń, stresu czy wręcz nieprzespanych nocy.

zegar

Pracujemy charytatywnie, 7 dni w tygodniu. Telefony w porach przekraczających normalne godziny pracy, często także po 22:00. Także w czasie pracy, w niedziele i święta. W sylwestra i Nowy Rok. Każdy z nas poza fundacją ma swoje życie zawodowe i rodzinne, które musi dzielić z ratowanymi przez nas psami i z pomocą pogryzionym. Własne sprawy często odstawiamy na boczny tor , dla naszej pasji ratowania i niesienia pomocy.?

Najistotniejszy jest zawsze czas. To, ile go możemy poświęcić, czy wykraść najbliższym często stanowi o czyimś życiu. Każde życie dla nas jest ważne, ludzkie, czy psie. Nasi podopieczni są zawsze priorytetem, i ci na dwóch nogach, i ci na czterech łapach. Dlatego z całych sił koncentrujemy się na sprawach najpilniejszych, ważnych, wierząc, że inni też tak działają. Bywa jednak, że zostajemy zaskoczeni w sposób przekraczający wszelkie wyobrażenia…