Dzisiaj wydano wyrok w sprawie pogryzienia naszej podopiecznej, pani Katarzyny Kozłowskiej przez 3 psy w Nowej wsi 13 stycznia 2015 roku. Proces był trudny, oskarżony w tej sprawie nie przyznawał się do winy. Aż do dzisiaj wstrzymywaliśmy się z pisaniem o tej sprawie, gdyż proces na prośbę obrońcy oskarżonego, który obawiał się linczu został utajniony, a jego uczestnicy zobowiązani do nie przekazywania informacji w tej sprawie.

PFR_logo_czerwone_male_RGBInformujemy, że niniejszy artykuł wyraża opinię Pomorskiej Fundacji Rottka, a w szczególności Katarzyny Tomasik, która od pierwszych dni po pogryzieniu opiekuje się Panią Katarzyną, a w początkowym czasie także jej rodziną. Nie sama, z całym sztabem dobroczyńców, których historia Pani Kasi poruszyła na tyle, by jej pomóc, sięgnąć do kieszeni i wspomóc własnymi ciężko zarobionymi pieniędzmi ofiarę ludzkiej bezmyślności, której życie z dnia na dzień praktycznie przestało istnieć w takiej formie jak dotychczas. Może nawet przestało istnieć w ludzkiej formie, a stało się pasmem bólu, cierpienia i żalu na niesprawiedliwość losu. Z garstką wolontariuszy, którymi ta historia wstrząsnęła na tyle, by okazjonalnie w tę pomoc się zaangażować.

Nie jest to opinia poszkodowanej, czy kogokolwiek innego. Po ponad roku batalii o życie i zdrowie ofiary tego pogryzienia, bezsilności, wylanych łez, pocieszania i wspierania jej w walce o siebie, odbijania się od ściany machiny urzędniczej i medycznej, mamy na to swoje spojrzenie.


Dziś już możemy powiedzieć, że sam proces, wyrok, jak i uzasadnienie było prowadzone bardzo zachowawczo, z uwzględnieniem wszelkich interesów oskarżonego, a interesy i krzywda ofiary zostały drastycznie w nim zmarginalizowane. Zresztą rola ofiary w tym procesie była niezmiernie trudna. Przeżywanie na nowo wszystkich chwil, które chciałaby wymazać z pamięci, zmierzanie się z demonami, które próbujemy od miesięcy uspokoić poprzez psychoterapię i leczenie psychiatryczne związane z doznanymi traumami, to jak ciągłe zrywanie do tej pory jeszcze niezagojonych strupów. Leczenie, które nie przynosi dotychczas oczekiwanego skutku i otwierające się rany nie poprawiają sytuacji.waga

Na początku naszej wspólnej drogi zaproponowaliśmy pomoc adwokata, którą udało nam się zorganizować bezpłatnie. Adwokat Bartosz Grube z Gdyni wstępnie zapoznał się ze sprawą i wyraził chęć pomocy pro bono w sprawie karnej. Rodzina poszkodowanej jednak obawiała się, że mimo zadeklarowanej darmowej reprezentacji koszty dojazdów na procesy, których liczby nie dało się na wstępie przewidzieć, pochłoną zbyt duże środki, wobec czego zdecydowano się na lokalną pomoc prawną. Nie wiedzieliśmy wówczas jeszcze, czy uda nam się zorganizować na tyle naszą pomoc (Pomorskiej Fundacji Rottka), by te koszty pokryć.

Zainteresowanie sprawą mediów spowodowało, że większość procesu była relacjonowana w telewizji, prasie i internecie, chociaż te, nawet dzisiaj pisząc o zakończeniu postępowania często mijały się z prawdą.

Gdy TVN24 informował, że oskarżonemu grozi do 3 lat więzienia, a „Pani Katarzyna rozważa wniesienie apelacji w związku z niskim odszkodowaniem. (http://www.tvn24.pl)”, to już Dzień Dobry Włocławek twierdził, że „Katarzyna Kozłowska raczej nie będzie się odwoływać”, a Radio Pik spodziewało się aż do 5 lat więzienia dla oskarżonego. Takich przeinaczeń zapewne by nie było, gdyby nie wyłączono jawności rozpraw. A może wówczas byłoby ich jeszcze więcej? Trudno to ocenić.

Wyrok zapadł, nie jest jeszcze prawomocny. Choć jest to wyrok bezwzględnego więzienia na 8 miesięcy i zapłacenia w części odszkodowania 5000 zł, w naszej opinii nie wyczerpuje nawet w ułamku doznanych krzywd, nie zapewni choćby najpilniejszych i podstawowych potrzeb, jakie powstały w wyniku pogryzienia.

sutricon plastryW części? W jakiej części pytamy? Tylko ostatnia faktura za plastry Sutricon, które kupiliśmy na niegojące się rany wyniosła ponad 1000 zł. Comiesięczne środki odkażające, opatrunki, maści… na co ma wystarczyć 5000 zł osobie, która w wyniku pogryzienia nie może pracować, nie może sama zająć się trójką swoich dzieci, które samotnie wychowuje? Która nigdy nie odzyska sprawności i zdrowia, musi mieć specjalny samochód (lub nie z manualną skrzynię biegów), nie pojedzie na rowerze, nie ruszy na pieszą wycieczkę w góry czy nad morze, które tak kocha? Koszty rocznego leczenia, które poprzez powikłania obróciły się teraz wniwecz wyniosły kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kilkadziesiąt tysięcy, nie kilka. To co zrobić z 5000 zł? Rozpłakać się z bezsilności? Najpierw zresztą trzeba je wyegzekwować od skazanego po tym, jak wyrok się uprawomocni.nad morzez z córka kasia nad morzem kasia na skałach

Katarzyna Kozłowska po pogryzieniu musiała oddać swoje psy, bo trauma i strach były silniejsze niż wszystko inne. Trwająca terapia psychologiczna wykluczała jakikolwiek kontakt z psami, nawet własnymi. Na szczęście znaleźliśmy im wspaniały dom, choć i to zostało okupione łzami.

ol5t556elkior6pa336b

fot. Ramzes i Bruno. Psy, które stały się pośrednimi ofiarami i, choć one nikogo nie pogryzły, musiały zmienić dom po wypadku.

Małą Marysię obroniła własnym ciałem. Dosłownie. Do dziś zdjęcia, które widzieliśmy po wstępnym opatrzeniu ze szpitala nie pozwalają nam spokojnie zasnąć i nie pozwalają na przejście nad tą sprawą do porządku dziennego. Tego się nie da „odzobaczyć”. Ani nie da się też zapomnieć. Nie wiemy, czy sąd widział te zdjęcia, czy widział je oskarżony, adwokaci obu stron. Są wstrząsające. Wizyta w rzeźni to przy tym przedszkole, bo zdarta płatami skóra i wyszarpane mięso, pogryzienia na całym ciele dotyczyły żywego, odczuwającego ból człowieka, nie martwej, niczego nie czującej istoty.

8 miesięcy więzienia i 5000 zł odszkodowania na rzecz ofiary. W uzasadnieniu wyroku padło, że czynnikiem łagodzącym jest, że oskarżony udzielił pomocy ofierze, wezwał pogotowie. Rzeczywiście, łaskawość niespotykana. Może nawet medal powinien za to dostać. Dają takie bohaterom. Trudno ocenić, jak się dzisiaj czuje, jak się ma. Nie pojawił się na odczytaniu wyroku, tak samo jak jego obrońca. Nie pochylił głowy, nie powiedział przepraszam, nie spojrzał w oczy osobie, której życie zostało zniszczone.

Do końca nie przyznawał się, nie było świadków. Prawdopodobnie zacierał ślady, mataczył, powoływał świadków, którzy opowiadali bajki dla dzieci. Łatwe to było, słowo przeciwko słowu. Nikt nie widział samego wypadku, a psy odgonił on sam. W zeznaniach oskarżonego to nie były jego psy. Kłamał.

Bezspornie badanie DNA materiału pobranego z ran ofiary potwierdziły, że właśnie te psy zaatakowały i pogryzły Panią Katarzynę Kozłowską. Stwierdzono dziurawe ogrodzenie, brak właściwego zabezpieczenia, a wałęsające się po okolicy psy widziano wielokrotnie, jeszcze przed wypadkiem.

Czy oskarżony, według powołanych w jego obronie świadków – wielki miłośnik psów zainteresował się losem swoich zwierząt, z których także swoją niefrasobliwością uczynił ofiary? Czy wie, czy żyją i co z nimi się stało po wypadku? Czy choć raz przejął się ich losem? Ma świadomość, że dwa z nich już biegają za tęczowym mostem?Z naszego punktu widzenia nie możemy się doszukać żadnych okoliczności łagodzących. Ani patrząc na postępowanie oskarżonego w stosunku do ludzi, ani w stosunku do swoich psów.

5000 zł odszkodowania, bo oskarżony ma trudną sytuację materialną, bo utrzymuje się z pomocy społecznej, bo ma dużą rodzinę, dzieci, na które musi łożyć, jeśli akurat pracuje… No tak, ale jest przynajmniej zdrowy i może pracować na swoje dzieci, czego 13 stycznia 2015 roku została pozbawiona raz na zawsze Pani Kasia.

Z zasądzonego wyroku był nawet zadowolony pełnomocnik ofiary w procesie, uznał go za sukces, czemu dał wyraz m.in. w rozmowie z Radiem Pik. Widocznie my inaczej postrzegamy sukcesy. Może dlatego, że towarzyszymy Pani Kasi w trudnej drodze do zdrowia. Kupowaliśmy balkonik, który pozwolił postawić pierwszy ostrożny, okupiony bólem i strachem, czy się uda, krok po wielu miesiącach leczenia i rehabilitacji. Konsultowaliśmy jej przypadek u wielu specjalistów, aby ulżyć w cierpieniach, znaleźć odpowiednie maści, które zapobiegną pękaniu naciągniętych resztek skóry, zdartych części ciała, skąd pobrano materiał na przeszczepy, suplementy, które cofną osteoporozę, wyliczać można bez końca. Widzieliście kiedyś, jak wygląda ciało, z którego została pobrana skóra na przeszczep?

Pełnomocnik ofiary w rozmowie z Radiem Pik wyraźnie żałował oskarżonego, że taki biedny i nie ma z czego płacić i sugerował, że nie tam należy szukać odszkodowania, nie ma co go męczyć. No może jak ten wygra w totolotka… Poziom żenady prawnej został osiągnięty. Wynagrodzenie za reprezentację w sprawie stanowi lwią część przyznanego odszkodowania…

Mecenas roku normalnie! Tylko Pani Kasi szkoda…

Obecnie czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku, które pozwoli ocenić, co dalej z tą sprawą zrobimy. Pewne jest, że na tym nie zakończymy. Nasze informacje i znajomość sprawy nie pochodzą od mediów. Znamy je bezpośrednio od źródła lub sami tym źródłem jesteśmy. Media przez cały ten okres wielokrotnie pobierały od nas wiedzę, ani razu nie wspominając skąd ją mają, pozwalaliśmy na umniejszanie naszej roli nie pchając się na afisz. To wielogodzinne działania, przegadane godziny, ogromne zaangażowanie i niezgoda na ludzką krzywdę kosztem czyjegoś braku odpowiedzialności i przewidywania.

20151221_183323Tak. Jednak pokażemy obecny stan najbardziej pogryzionej nogi. Nadal ogromnie bolesnej rany, skrywanej pod ubraniem podczas ogłoszenia wyroku. Zapewne nie miał  okazji zapoznać się z obecnym stanem sąd, ani żaden z  mecenasów, tym bardziej oskarżony. Pozostała reszta ciała, ta widoczna wygląda dużo lepiej, co obrazują zdjęcia i nagrania po wyjściu z sądu. Ta pozostała część ukryta przed nami usiana jest milionem blizn i wieloma niegojącymi się ranami. Po ponad rocznym leczeniu i rehabilitacji.

Autor: Katarzyna Tomasik

od autorki: Niestety, nie jestem w tej sprawie w stanie wyrażać się bez się emocji, zbyt wiele mnie ona kosztowała, za bardzo w nią jestem zaangażowana. Pomyślcie, co musi czuć ofiara…

Pomoc dla Pani Kasi:

1% dla Katarzyny Kozłowskiej

Źródła:

http://www.radiopik.pl/2,42232,8-miesiecy-wiezienia-dla-wlasciciela-psow-ktore-&s=1&si=1&sp=1

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/8-mies-wiezienia-dla-wlasciciela-psow-ktore-zaatakowaly-kobiete,629045.html

http://ddwloclawek.pl/pl/11_wiadomosci/20423_jest_wyrok_w_sprawie_pogryzienia_katarzyny_kozlowskiej_w_nowej_wsi_wlasciciel_psow_ma_trafic_do_wiezienia.html